Mnie ciekawi, czy takie platformy przetrwają. Z jednej strony mają klimat i autentyczność, z drugiej – nie stoją za nimi spore budżety. Natomiast chyba właśnie przez to są niezwyklej „nasze”, oddolne. Społeczność tworzy, a nie marketing. No i brak algorytmów sterujących tym, co widzę, to duży plus.
Wolność słowa w internecie to coraz trudniejszy temat. Niby możesz napisać wszystko, ale jak nie trafisz w „klimat”, to wylecisz. A przecież chodzi o dyskusję, nie o potwierdzanie jednej narracji. Wobec tego ja powoli uciekam z tych dużych serwisów.
Mam wrażenie, iż coraz więcej osób ma potrzebę powiedzenia czegoś bez strachu, iż zaraz zdobytą bana. W tych niezależnych społecznościach to się naprawdę dzieje. Można poruszyć tematy polityczne, światopoglądowe, społeczne – bez nerwów, iż coś zaraz zniknie.